Jako że zbliżają się wybory, dziś będzie o prawie wyboru, którego można dokonać w umowie (handlowej, każdej innej). Wybrać można zarówno prawo umowy, jak i sąd. Warto wiedzieć, jakie konsekwencje takiego wyboru są i czy mogą – krótko mówiąc – rodzić problemy, a jeśli tak, to ile będą one kosztowały.

Właściwość prawa.

Częstokroć jest tak (a mam wrażenie, że właściwie jest to już zjawisko powszechne), że polski biznes szuka rynków zbytu swoich produktów za granicą. Firmy zagraniczne z kolei nie pozostają dłużne i nawiązują współpracę z podmiotami krajowymi. W takich sytuacjach mamy do czynienia z relacją biznesową na styku dwóch systemów prawnych. Prawo międzynarodowe, unijne i krajowe z reguły w takich sytuacjach umożliwia dokonanie w umowie wyboru prawa. Przyzwyczajeni już jesteśmy, że kancelarie (ich personel) biegle władają językami obcymi. Ale czy to wystarczy?

Zwracam uwagę, iż biegłe władanie językiem, to nie to samo co znajomość obcego systemu prawnego. Decydowanie się w umowie na prawo brytyjskie, niemieckie, szwajcarskie czy amerykańskie, obarczone jest dużym ryzykiem, chyba że obcy system prawny jest nam (lub naszym doradcom) doskonale znany. Nie mamy co liczyć na to, że regulacje będą tożsame z polskimi (do których jesteśmy przyzwyczajeni), bo nie są. Tak jak mentalność i nawyki…

Byłbym ignorantem, gdybym napisał, że za każdym razem wybór prawa obcego jest błędem. Czasem dla dobra biznesu trudne negocjacje prowadzą do kompromisu i wyboru prawa obcego. Wybór ten musi być jednak świadomy i poprzedzony szczegółową analizą prawa, które do naszej umowy znajdzie zastosowanie.

Błędem natomiast jest pominięcie w umowie międzynarodowej kwestii wyboru prawa w ogóle (tj. brak postanowienia „umowa podlega prawu państwa …„). W sytuacji styku dwóch systemów prawnych i braku wskazania na którykolwiek z nich, może być tak, że zobowiązanie i świadczenia jednej ze stron będą podlegały prawu jednego państwa, a zobowiązanie i świadczenia drugiej ze stron prawu innego państwa (określonych zgodnie z prawem międzynarodowym lub ustawą prawo prywatne międzynarodowe). Oczywiście i takiego wyboru można dokonać, jednak w sposób świadomy, poprzedzony dokładym badaniem prawa znajdującego zastosowanie do rozczłonkowanej w ten sposób umowy. Należy sobie jednak zadać pytanie, czy taka karkołomna konstrukcja ma sens.

Właściwość sądu.

Z podobną ostrożnością należy zwracać uwagę na postanowienia dotyczące właściwego sądu (zwłaszcza gdy w myśl przepisów prawa właściwość polskiego sądu – jego jurysdykcja – jest dopuszczalna). Widziałem umowy zawarte przez polskie spółki dystrybucyjne poddające spory pod rozstrzygnięcie sądu właściwego dla danego kantonu, wg prawa szwajcarskiego. Pomijam w tym miejscu, czy i ile kancelarii w naszym kraju specjalizuje się w prawie szwajcarskim, które z nich są w stanie podjąć się reprezentacji na rozprawie w ww. kraju. Pominę też koszty związane z obsługą prawną ewentualnego procesu i egzekucji w Europie Zachodniej.

Decyzja o wyborze obcego prawa lub sądownictwa powinna być poprzedzona nie tylko analizą prawną, ale również ekonomiczną (ewentualne koszty procesu i egzekucji wyliczone w oparciu o wartość kontraktu i ewentualnych roszczeń).

Wybór sądu właściwego może być również problemem na gruncie kontraktów krajowych, zwłaszcza gdy zdecydujemy się na Sąd położony w sporej odległości od naszej siedziby. W takiej sytuacji koszty pomocy prawnej rosną. Klient ponosi dodatkowe koszty związane z dojazdami albo decyduje się na inną niż zaufana kancelarię lokalną, której powierza prowadzenie sprawy. Komunikacja może być utrudniona. Często bywa tak, że może to być kancelaria droższa ze względu np. na funkcjonowanie w dużym ośrodku (w uproszczeniu można przecież powiedzieć, że prowadzenie sprawy gospodarczej w Warszawie jest droższe od prowadzenia tego samego rodzaju sprawy w Częstochowie czy Katowicach, choć uczciwie też trzeba przyznać, że sprawa sprawie gospodarczej nie równa).

Zdarza się też tak, że wybór sądu w umowie jest nieprecyzyjny lub niekompletny (np. nie uwzględnia sporów związanych z czynami nieuczciwej konkurencji). Właściwe zredagowanie tej klauzuli jest więc kluczowe. Przykładowo spór o opłatę półkową nie jest sporem wynikającym z umowy stron (bowiem roszczenie o opłatę półkową ma charakter pozaumowny – deliktowy, odszkodowawczy).    

Polecam uważnej rozwadze poddawanie sporów (mocą umowy) pod rostrzygnięcie arbitrażu. Zaletą arbitrażu jest jego szybkość i profesjonalizm. Wadami mogą być koszty oraz fakt wydania rozstrzygnięcia arbitralnego (co może zakończyć współpracę stron). Dla niektórych przeszkodą jest to, że większość spraw arbitrażowych prowadzona jest w Warszawie. W mojej ocenie arbitraż ma sens przy kontraktach o określonej wartości. W sprawach drobnych, gra może się okazać niewarta świeczki… Warto też skorzystać z instytucji mediacji (o tym innym razem).    

Język umowy.

Nie bez znaczenia pozostaje kwestia wyboru języka właściwego dla umowy, gdy tekst jest dwujęzyczny. Jestem zwolennikiem rozwiązania, w którym wątpliwości (różnice pomiędzy tekstami różnojęzycznymi) rozstrzyga się na gruncie tego języka, którego prawo się stosuje (skoro właściwość prawa niemieckiego, to tekstowi niemieckiemu należałoby dać pierwszeństwo). Oczywiście czasem z przeróżnych względów (nieznajomość języka, stosowanie typowych dla naszego systemu instytucji) należy walczyć o to, by język polski miał decydujące znaczenie interpretacyjne.

CDN…